szybki strzał-meth leppard „Gatekeepers” psychocontrol records 2025 r
Uwielbiam muzyczną scenę Australii, która może nie jest tak duża jak europejska, czy amerykańska, ale jakościowo to zawsze ekstraklasa. Metal ekstremalny ma się tam bardzo dobrze, co słychać na najnowszej płycie METH LEPPARD (nie mylić z Def Leppard). „Gatekeepers” trwa zaledwie 14 minut i 30 sekund, ale to w zupełności wystarczy, by wykonać kilka prostych czynności. Jakich? No, na przykład można wyprasować skarpety, czy postrzelać z folii bąbelkowej do celu 😉
Do brzegu. Duet z Adelajdy prochu na nowo nie wymyśla. Za to z gracją i polotem blenduje dwa sprawdzone składniki. Brutalność Terrorizer z „World Downfall” oraz surowość Napalm Death z „Harmony Corruption”. To nie mogło się nie udać. Piękne blasty przecinają się z brutalnymi riffami, a wszystko okraszone odgłosami paszczowymi niejakiego Pana Cheese. Zrobił to w sposób perfekcyjny. Takie głębokie mruczenie znakomicie komponuje się z intensywnym przekazem. Całość pulsuje na najwyższych obrotach, nie dając wytchnienia ani na sekundę. Co prawda są zwolnienia, ale tylko na złapanie dwóch łyków powietrza. Czysty i naturalny koncentrat jadu i nienawiści, bez sztucznych dodatków i polepszaczy 🙂
Tyle w temacie.
