Niby ze Szkocji, ale jednak Japonia
Szkocki korespondent tym razem po japońsku. Bo w Japonii też grają w metal. I grają nieźle, tak jak na przykład SIGH. Kosmici, którzy właśnie wrócili do nas ze swoim nowym albumem – Goh-ka.

Zaczynamy zatem od spokojnego, instrumentalnego intro by ruszyć w bardzo zakręcony świat. Utwory zaczynają się czystym heavy metalem, by przejść w quasi-symfoniczny black metal. Mamy szalone galopady pomieszane z elementami muzycznymi, jednoznacznie wskazującymi na japońskie pochodzenie zespołu.
Ostry wpierdziel od początku numeru? Proszę bardzo – Jigoku-Zoshi 2. Ja słyszę też jakieś rycersko-samurajskie klimaty – Anzenshokon, czy gitarę kojarzącą się z flamenco – Kuso-shi 4,5,6.
Pojawia się też Ghost czy klawisze Hammond jak z lat 70-tych – Jinmenjushin. Skojarzenia z King Crimson pojawiają się w Kusho-shi 8 and 9 (ta gitara na początku!!)
Kushukankyo to dla mnie japońska wariacja na temat westernu. Widzę samuraja jadącego przez dziki zachód. Ambientowe plamy muzyczne? Kuso-shi 7. W ogóle jest w tej muzyce wiele momentów „soundtrackowych”, kojarzących się z filmami.
Hicior? Dla mnie to Unputenpu. To w radiach powinni puszczać!
Jak to jest możliwe, że w takiej różnorodności daje się utrzymać ład, sens i porządek? Szczerze mówiąc, nie wiem. Ale słucha mi się tej płyty świetnie. Mam dużą łatwość w jej odbiorze.
Wspomnieć jeszcze warto, że występy tego bandu na żywo. Jeśli będziecie mieli okazję – polecam. Co tam się dzieje, to jest prawdziwy teatr, kino I show bdsm w jednym.
