||||

FINLAGGAN Old Reserve Islay Single Malt Scotch Whisky 40 %

Dawno nie byłem w Szkocji, co nie? No więc dziś ponownie mój okręt zakotwiczył w kolebce europejskiego bimbrownictwa. Finlaggan to dość nowa nazwa na ciasnej już mapie szkockich destylarni. Nazwa tej whisky pochodzi od nazwy zamku, w którym kiedyś pomieszkiwali włodarze wyspy. Właścicielem marki jest niejaki Brian Crook i niechętnie dzieli się informacjami na temat pochodzenia destylatu. Ale o zdobyciu złotego medalu w 2000 r na International Wine and Spirits Competition opowiada z wielkim rozochoceniem 🙂

Dobra, koniec notki biograficznej i przechodzimy do konkretów. Na początku mój nos zwrócił uwagę na świeży powiew bryzy morskiej, po czasie pojawiają się akcenty ziemiste, które za chwilę przeistaczają się w pożogę. Dym tutaj jest wyczuwalny na milę, czyli jak dla mnie zły omen. Oj, znowu będę się wędził w oparach dymu… nie lubię, nie lubię. W smaku wiadomo co wiedzie prym, ale z czasem dostrzegłem też i dobre strony tego destylatu. Jest spora słodycz, która troszeczkę niweluje tą wszechobecną  „wędzonkę”. Kapka wanilii i wytrawnego dębu. Na koniec pozostaje wyraźny posmak słodowo-dymny, który wycisza delikatna solanka.

Myślałem, że będzie gorzej, a okazuje się, że to całkiem pijalna whisky. Ten dym nie jest aż tak intensywny jak w przypadku np. Ardberga czy Laphroiag’a. Czy do niej wrócę? Raczej nie, bo to jednak nie do końca moje tematy, ale dla głodnych wrażeń mogę polecić. Na pewno nie będzie rozczarowania.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *