||||||

Terra Tenebrosa. Surrealistyczno – abstrakcyjne barbarzyństwo „The Reverses” Debemur Morti Productions 2016

Terra Tenebrosa  to dość młoda stażem kapela ze Sztokholmu. Przyznam się, że po raz pierwszy mam styczność z ich muzyką i jestem lekko zszokowany po przesłuchaniu…

Już okładka, na której widnieje tajemniczy dom w środku lasu, przed którym stoi mroczna postać w masce, daje wiele do myślenia. Muzyka na tej płycie jest obdarta z resztek ludzkich zachowań. Dehumanizacja osiągnęła tutaj ostatnie stadium zwyrodnienia, czyli inaczej: muzyczne bestialstwo w najokropniejszej formie. Tytuł „The Reverses” już sam wiele mówi, że odwrócone jest nieodwracalne i taki właśnie efekt wywołuje odsłuch tych siedmiu hymnów abstrakcji i koszmarnej wizji upadłego świata. A im dalej w las tym ciemniej…

Płyta zaczyna się od wiercenia dziury w głowie i to dosłownie. Gitary mielą ostatnie szare komórki w zatęchłych zakamarkach ludzkiej świadomości. Nie wiadomo czego się spodziewać, bo złowieszcze odgłosy atakują z nieznanych mi dotąd  rejonów. A to dopiero początek!

Płytę rozpoczyna „Makoria”, która po chwili przeistacza  się w „Ghost and the end of the rope”, czyli horror rozpoczyna się na dobre. Ludzkie instynkty przetrwania zostały złamane i marszowy „The End is Mine to Ride” niczym armia zombie rozprawia się z człowieczeństwem. Upodlone dźwięki w stylu wczesnych dokonań Bathory to tylko niewinny romans, który Terra Tenebrosa zaserwuje nam w dalszej części płyty. „Marmorisation” zaczyna się dość spokojnie brzdąkaniną, która tylko z pozorów jest taką zwykłą brzdąkaniną, bo po chwili przeradza się w chaotyczne dźwięki, którym wtóruje złowieszczy szept, charkot, czy jak tam to sobie nazwiecie. Ja po prostu mam ciary na takich wokalizach. Bardziej mi pasuje porównanie: jak piekielny wyziew. No i ten wszechobecny niepokój, który czai się gdzieś za rogiem! Płyta jednym słowem PORAŻA słuchacza natłokiem dźwięków, które nie sposób określić czy wbić w konkretne ramy.

Wyczuwam duże pokłady mrocznych wizji, które nadają muzyce TT swoistego smaczku. Wszechobecny strach i groza to kolejne elementy układanki, które idealnie współgrają z całością. W tym wypadku muzyka nabiera innego wymiaru, który ciężko jednoznacznie do czegoś przyłatać. Jest strasznie, zupełnie nieprzewidywalnie, a zarazem duszno i upiornie. Jest ZŁO i to nie takie na siłę czy wymuszone, to jest prawdziwe ZŁO!!!

Kto odważny, to polecam, bo na pewno nie będzie zawiedziony.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *