kajal III
Dziś w kilku słowach postaram się opisać perfumy, które idealnie będą się nosiły w upalne i słoneczne dni. Tym zapachem jest KAJAL III z Emiratów Arabskich. Na początku zaznaczę, że nie jest to marna arabska kopia czy jak to nazywają znawcy „inspiracja”. Marka KAJAL to młody gracz na perfumowej scenie i w swoim portfolio posiada 27 zapachów. Twórcą kompozycji zapachowej jest francuski perfumiarz Kevin Mathys. Kevin w szczególności lubi pracować ze skórą, drewnem i bursztynem. Obecnie pracuje w CPL Aromas w Dubaju.
Wracając do kompozycji zapachowej – nutami głowy są grejpfrut, skórka cytryny i gazowana lemoniada; nutami serca są imbir, rozmaryn, lawenda i neroli; nutami bazy są ambroksan, piżmo, paczula i bursztyn.

Zapach zaczyna się pięknym, cytrusowym otwarciem, jakby ktoś przed nosem postawił mi zimnego drinka z limonką, soczyście podlanego wodą gazowaną. Czuć powiew świeżości, tropików i owocową lemoniadę. Ale ten drinkowy efekt jest tylko na wstępie, z czasem pojawia się imbir z rozmarynem i delikatną lawendą, która szybko gaśnie. I bardzo dobrze, bo zapach babcinej szafy mój nos nie trawi. Paczula i piżmo raczej tylko w pamięci, bo nie wyczuwam.
KAJAL III to typowy unisex, z ponadprzeciętnymi parametrami. Na mnie leży dobre 8 godzin. Projekcja też nienajgorsza, przez pierwsze trzy godziny czuć jego dominację, i to w promieniu kilku metrów, choć grono perfumiarskie narzeka na parametry. Nie każdy nos jest taki sam. Jedyny minus to niestety cena.
