|||

innocent spell „conspiracy” wydanie własne 2026 r

Z zespołem INNOCENT SPELL po raz pierwszy miałem styczność w ubiegłym roku, grali koncert na kameralnym festiwalu Letnia Scena Stańczyka w Mierkowie, koło Lubska. Klimat jak i muzyka, którą zaprezentowali bardzo przypadły mi do gustu. Po koncercie udało mi się porozmawiać z gitarzystą, Rafałem Kajakiem, który jest gadułą, poza tym tak jak ja uwielbia muzykę wszelakiej maści. Padło też pytanie: – Kiedy debiutancka płyta?

Chwilkę temu wróciłem z kolejnej edycji LSS i tam ponownie nasze drogi się skrzyżowały. Koncert koncertem, ale zostałem szczęśliwym posiadaczem Conspiracy, debiutanckiej płyty, która swoją premierę miała na festiwalu. Jak już posiadam wersję fizyczną, to oczywiście naszła mnie ochota napisania kilka słów o tym wydawnictwie.

Na album składa się dziesięć autorskich kompozycji, które otwierają przed słuchaczem bramy do oazy spokoju i łagodności. Za każdą z nich kryją się różne historie, które swoim aksamitnym głosem opowiada Kinga. Na żywo głos Kingi to czyste złoto i nie ma w tym krzty przesady.

Nie będę tutaj rozkładał Conspiracy na czynniki pierwsze czy ostatnie. Proponuję płytę potraktować jako całość, która brzmi bardzo świeżo i naturalnie, jakby muzycy grali na łonie natury, dobrze się przy tym bawiąc.

Pozytywna energia płynąca z tej płyty wprowadziła mnie jako słuchacza w pewien nastrój błogiej ekstazy, nic nie robienia i beztroskiego bujania w obłokach. I takie bujanie w obłokach przy takich dźwiękach nabiera całkiem innego znaczenia. Płyta bardzo łatwo wpada w ucho, piosenkowość wręcz radiowa, a każdy utwór może z mety zostać radiowym hitem. Pewnie zaraz nasunie się pytanie: – A co takiego specyficznego tworzy INNOCENT SPELL?

No właśnie. Na pewno koła na nowo nie wymyślają. Ot po prostu odpowiednio połączone kropki, a w tym wypadku odpowiedni ludzie, którzy tworzą nuty płynące prosto z serca. Jest pasja i oddanie. Czuć ogrom serca, emocji i bajkowy vibe.

Młodzi ludzie doskonale odrobili lekcje z muzyki, doprawiając całość szczyptą filmowej kliszy, mieszając rockowym pazurem w nostalgii z lat ’80. Momentami pobrzmiewają echa kojarzące się z musicalem, ale bez paniki, takie smaczki świadczą tylko o dojrzałości kompozytorskiej.

Nad wszystkim czuwa „stary wilk”, który pilnuje receptury, kurtuazyjnie dozuje dźwięki i dba o odpowiednią dramaturgię. Potrafi też z aptekarską precyzją dawkować emocje. Całość spina wielką klamrą i uśmiechem Kinga, która odpowiednią narracją wciąga słuchacza w świat intrygujących i niezwykłych historii.

A jakich? Proponuję przekonać się samemu 🙂

P.S. Ja od siebie mogę polecić: Gate, Stigma, Piece of Folly, Ominous Omens.

Album nagrany w składzie:

Rafał Kajak – gitara

Kinga Ryglicka – głos

Bartek Doszczeczko – gitara basowa

Kamil Wojtowicz – klawisze

Jakub Kulak – perkusja

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *