where innocence died „shades of memories” godz ov war productions, 2025 r
Gdzieś umknęła mi ta płyta w ubiegłym roku, więc postanowiłem do niej wrócić. WHERE INNOCENCE DIED to dość młode trio z Kielc. Powstali w 2021 roku, choć początki ich grania sięgają lat 90, gdzie funkcjonowali pod nazwą Nemorensis Rex. Nie mam pojęcia co w duszy grało nastoletnim muzykom, za to wiem co gra im teraz.
Debiutancki album Shades of Memories to cztery akty przepełnione bólem, smutkiem i cierpieniem. Na pewno nie jest to odpowiedni czas na takie klimaty, ale nastrój potrafi płatać figle. Pół godziny obcowania z pogrzebowym, wręcz żałobnym nastrojem porusza najdelikatniejsze struny, uśpione gdzieś w ludzkich katakumbach.

Poetyckie podejście do tematu, wrażliwość i wspaniała umiejętność grania na emocjach to główne atuty tej płyty. Nie ma sensu doszukiwać się wesołych czy jarmarcznych treści. Tutaj nadzieja umiera ostatnia i to bardzo powoli. Wręcz czuć jej powolny schyłek, bez zbędnej dramaturgii.
Podoba mi się oszczędność środków, skromnie reprezentujących fragment życia, który już nigdy nie wróci. Fortepian, skrzypce, delikatny szept, złowieszczy pomruk. Tak, to zestawienie nie wróży nic dobrego, a mimo to iskierka nadziei gdzieś w oddali się tli. Proste, urokliwe, płynące z głębi duszy dźwięki.
Nie potrafię nic więcej z siebie wydusić, a raczej nie jestem w stanie.
