||||

testament „para bellum” nuclear blast records 2025 r

TESTAMENT to thrash metalowa legenda. Od początku lat 80-tych zaliczają się do czołówki gatunku, stawiani często zaraz za „Big Four” thrash metalu. W ciągu tylu lat kariery zdarzały im się płyty lepsze i gorsze. Ostatnie dwie nie były może złe, ale umówmy się, dupy nie urwało. Solidnie, porządnie, klasycznie.

Najnowszy, wydany jeszcze w ubiegłym roku, album Testament, zatytułowany Para Bellum, wydaje się być dziełem zdecydowanie lepszym. Trzeba zauważyć, że zmienił się w zespole pan perkusista. Chris Dovas to naprawdę świeża krew, młodziak niespełna 30 letni. I mimo, że zastępował legendę, Gena Hoglana, to zdecydowanie daje radę. I podobnie jak w przypadku Coronera, wnosi powiew świeżości bardziej nowoczesnym podejściem do grania.

Po tych historyczno-personalnych wstępach przejdźmy zatem do muzyki. Jaki jest ten album? Zróżnicowany. To słowo przychodzi mi na myśl pierwsze. Mamy na płycie muzykę zróżnicowaną, thrashową ale z wpływami death czy black metalu. 

Jest też pierwsza od jakiegoś czasu ballada, z trochę przerysowanymi jak dla mnie smyczkami. Nie jest to może Return to Serenity czy The Ballad, ale wypada całkiem zgrabnie. Zauważyć też z całą pewnością należy niesamowitą formę wokalną Chucka Billego. Żeby w wieku 63 lat być w stanie mieszać thrashowe wrzaski z deathowym growlem na takim poziomie, to naprawdę szacunek. Czuć moc w tych krzykach.

Co ciekawe, moim zdaniem panowie gitarzyści tym razem lekko schowali swoje thrashowe pazurki, i mniej jest tu wirtuozerskiego popisywania się. Więcej łapania feelingu, odpowiedniej atmosfery. Oczywiście, grać to oni umieją i czasem to pokazują, ale nic na siłę. Forma nie przysłania treści. To świadomi swoich umiejętności artyści.

Najlepszy numer? Room 117. Najwięcej tutaj Testamentowego thrash metalu, najbliżej pierwszych albumów, które kocham niezmiernie. Do tego Havana Syndrome, Para Bellum. Tak, to dla mnie najsolidniejsze momenty. Na dziś. Ale każde kolejne odsłuchanie pokazuje, że można polubić tą płytę za bardzo wiele rzeczy:)

Czy zatem album ten ma wady? Może trochę za dużo różnych smaków i stylistyk chcieli panowie w nim pokazać. Przydałoby się może czasem zdecydować, co chcemy grać. Ale nie jest to duży problem. Płyta broni się bardzo dobrze, i w swoim gatunku w ubiegłym roku, powinna plasować się wysoko w rankingach.

Arek ARQ Konkol – Szkocki korespondent

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *