|||||||

Mütterlein „Amidst the Flames, May Our Organs Resound” debemur morti 2025 r

Poprzedni album Marion Leclercq, czyli osoby, która stoi za projektem Mütterlein, zwrócił moją uwagę na tyle, że postanowiłem po raz kolejny sięgnąć po jej mizantropijne wizje, które w specyficzny sposób zapisane są na pięciolini. „Amidst The Flames, May Our Organs Resound” to 40 minutowa hipnotyzująca podróż po mrocznych zakamarkach depresji i abstrakcji. Wielowarstwowa elektronika miesza się z wszechobecnym lękiem i cierpieniem. Pulsujące basy, ambientowe plamy, rytualne obrzędy czy desperackie krzyki tylko połowicznie oddają klimat, który kreuje Marion. Myślę, że cała ta celebracja zakorzeniona jest gdzieś głęboko w podświadomości artystki.

Zimne, industrialne sample, szorstkie ataki paniki skąpane w piwnicznej fakturze tworzą zamierzony efekt chaotycznej dewiacji. Brutalny chłód, który bije z tej muzyki, momentami przytłacza. Brak oznak życia rezonuje na wielu płaszczyznach. Mimo to magnetyzm tej płyty nie pozwala o niej zapomnieć. Lubię, jak artysta wyraża swoją osobowość za pomocą tak bezdusznej muzyki. Z pozoru bezdusznej, ale jej wielowymiarowość skrywa sporo urokliwych kontrastów. W głowie wierci mi dziurę „Concrete Black” i jego marszowy rytm z wykrzyczanym manifestem. Wywraca mi mózg na lewą stronę. I taka jest ta płyta.

P.S. Gościnnie na płycie udziela się Dehn Sora (TREHA SEKTORI), francuski artysta z klimatów dark ambient.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *