neurosis „An Undying Love for a Burning World” neurot recordings, 2026 r
We are torn wide open!
Bomba spadła i rozpierdoliła wszystkich słuchaczy okołometalowych dźwięków. W sieci internetowej ogromne poruszenie. Nawet Chuck Norris się nie spodziewał (och przepraszam, już nie mógł, niech spoczywa w spokoju). Dla mnie też to było niczym hiszpańska inkwizycja. Zatem wleciał nowy album NEUROSIS i co? Rozpierdolił system czy nie? Pierwsze wrażenie było o ja pierdolę! Jak to wszystko gra! Jak pasuje do tego nowy wokalista i gitarzysta, a jest nim nie kto inny jak Aaron Turner , znany z ISIS, SUMAC i OLD MAN GLOOM.

Pięknie. Niesamowity wybór. Aaron pasuje idealnie do estetyki NEUROSIS i świetnie razem ze Stevem von Till się uzupełniają na tym wydawnictwie. Muzyka jest ciężka jak cholera, zespół gra ciężej niż na ostatnich płytach (ostatnia 10 lat temu), ale syntezator w poszczególnych utworach dodaje przestrzeni i tej Neurosisowej magii znanej od wielu lat.
Podchodziłem do tej recenzji kilkukrotnie, nawet Irek powiedział, że jest chaotyczna:) Więc posłuchałem płyty kolejne sto razy:) Tak, jest to album dobry i jak ktoś zna zespół, to się nie zawiedzie. To stary, dobry NEUROSIS w najlepszej odsłonie i z nowym kolesiem, który organicznie się dostosował do zespołu, ale jednocześnie czuje się, że pracował z grupą i włożył sporo w końcowy efekt.
Płyta jest doskonała. Jedyny minus to szesnastominutowy utwór, który wciąż jak walec zgniata, lecz ustawienie go na końcu albumu trochę nudzi. Może trzeba było go w ogóle nie zamieszczać na tym wydawnictwie, tylko wydać jako EP z odrzutami? Nie mówię, że jest zły, tylko niepotrzebnie lekko zaciera dobre wrażenie. Poza tym myślę, że ta płyta to kandydat na wysoką pozycję w rankingu albumów roku.
Jeszcze kwestia tekstów. O tym, że świat płonie, a ludzkość zatopiona w social mediach i postępie cywilizacyjnym płonie z tym światem – to wszystko jest wyjątkowo aktualne. Takich powrotów nie można ignorować . Brawo. A czy brakuje Scotta Kellego? Mnie nie.
Krzysztof „Bambo” Bambrowicz
