atrox trauma „where death hunts” WormHoleDeath, 2025 r
Po trzech latach ciszy węgierska załoga ATROX TRAUMA powraca z nowym albumem Where Death Hunts. Debiutancki album siadł mi na tyle dobrze, że postanowiłem sprawdzić, czy tym razem placek po węgiersku jest tak samo wyśmienity jak poprzednio 😉 I przyznam, że i tym razem się nie zawiodłem.
Panowie serwują dużo mięsistych riffów, doskonały growling i sporą dawkę agresji. Dalej jest to thrash metal, ale za plecami czuć bliski oddech śmierci. Utwory brzmią surowiej, w połączeniu z bardziej gardłowym głosem dostajemy naprawdę solidną porcję chłosty.

Każdy utwór od środka rozsadza niesamowita siła i brutalność. Weźmy taki
Problem, Reaction, Solution z wykrzyczaną niczym hymn narodowy frazą. Od samego początku jest taki strzał, że nic tylko zęby zbierać z podłogi. I ta niepokojąca solowa fraza przetaczająca się niczym śmierć po polu bitwy. Huragan ciosów, ta perfekcja, zło w najczystszej postaci.
And
And then
And then his hands
And then…
Pięknie? Nie, piekielnie to brzmi!
Muszę stwierdzić, że bardzo podoba mi się brutalniejsza wersja tych utalentowanych Węgrów. Umiejętnie zintegrowali thrash metalową motorykę z death metalowym bestialstwem. Brzmienie szorstkie, drapieżne, wyraziste i przekonujące. Całość wyprodukowana z precyzją i dbałością o każdy detal. Dawno nie słyszałem tak dobrej płyty, pod względem kompozytorskim jak i brzmieniowym.
ATROX TRAUMA prochu na nowo nie wymyśla, lecz odrobinę go udoskonala. Where Death Hunts to kolejny hymn, który doskonale poprawiłby morale żołnierzy oddających w walce swoje cenne życie. Ready to Die?
I Am the Master (Burning Desire), kolejny fucking killer, który nie pozostawia żadnych złudzeń. Takie ciosy mogę przyjmować trzy razy dziennie, na śniadanie, obiad i kolację 😉 Na zakończenie dostajemy instrumentalny When You Enter the Hall of Oblivion, który ukazuje zespół w nieco łagodniejszych barwach. Ale przed tym jeszcze delikatne mielenie kości w postaci Raise the Level. I w tym tkwi cała siła zespołu.
Tu nie ma przypadkowych riffów, wszystko jest zaplanowane i obliczone co do milimetra, niczym skomplikowana operacja chirurgiczna. Tylko pół godzinki, ale za to jakie intensywne.
Już na zakończenie tylko dodam, że uwielbiam placek po węgiersku, ale Atrox Trauma muszę wyznać miłość 😉
To Repeat !!
