|||

Ludichrist – „Immaculate Deception” 1986 r Combat Core

Pamiętam jak dostałem kasetę z lokalnej przegrywalni  gdzieś koło 1988 r. Słuchałem tego namiętnie miesiącami. Taka fajna mieszanka cora i metalu Crossover na to się mówiło. Jakoś Ludichrist nigdy na szersze wody nie wypłynął.

Kaseta przepadła i nie słuchałem tej płyty ponad 25 lat aż tu nagle JEST, znalazłem!!! Leży sobie miedzy innymi płytami. Wracam do domu i odpalam!  Muza broni się wyśmienicie. Słucham tego longa z wypiekami i uśmiechem na gębie. Mięsiste analogowe brzmienie nie to co teraz.

Stopa brzmi jak stopa, jest cios a z basem to podwójny cios. Utwory krótkie z kopem i humorem. A czasami i troszkę polityki się wkradnie. Dla mnie „Immaculate Deception” to płyta ponadczasowa.

Pamiętam jak dostałem kasetę z lokalnej przegrywalni  gdzieś koło 1988 r. Słuchałem tego namiętnie miesiącami. Taka fajna mieszanka cora i metalu Crossover na to się mówiło. Jakoś Ludichrist nigdy na szersze wody nie wypłynął.

Kaseta przepadła i nie słuchałem tej płyty ponad 25 lat aż tu nagle JEST, znalazłem!!! Leży sobie miedzy innymi płytami. Wracam do domu i odpalam!  Muza broni się wyśmienicie. Słucham tego longa z wypiekami i uśmiechem na gębie. Mięsiste analogowe brzmienie nie to co teraz.

Stopa brzmi jak stopa, jest cios a z basem to podwójny cios. Utwory krótkie z kopem i humorem. A czasami i troszkę polityki się wkradnie. Dla mnie „Immaculate Deception” to płyta ponadczasowa.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *