sum of r „spectral” dusktone 2025 r
Stało się. SUM OF R powrócił z nowym wydawnictwem, a ja wylądowałem na oddziale dla psychicznie chorych w Choroszczy. Wiedziałem, że to kiedyś nastąpi, ale nie spodziewałem się, że tak szybko. Czy przyczyniło się do tego „Spectral”? Jestem prawie pewien, ale najpierw terapia.
Zamknięty na cztery spusty, bez okien i klamek w drzwiach. Z celi obok dochodzą złowieszcze odgłosy, czy są skierowane w moją stronę? Po korytarzu ktoś kroczy, nuci pod nosem kołysankę, która brzmi jak ostatnia wola straceńca. To doktor „Solace” robi obchód po szpitalu. On już wie, kogo tej nocy odwiedzi „head shrinker”.
W nocy nie zmrużyłem oka. Rano na stołówce snuję się jak zombie, ale nie jestem sam. Szukam jedzenia, ale nie widzę kucharza. Krwawiące oczy głodnych pacjentów, ale nie patrzę, omijam ich. To oni tak biją po zardzewiałych garnkach i wyszczerbionych talerzach. Jest i On, wielki, opasły, z krzywym nosem, na którym sterczy wielka, owłosiona brodawa. Uśmiecha się do mnie, z przetrzebionym uzębieniem jest mroczny, odrażający i plugawy. „Agglomeration” w swoim żywiole.
Czas na relaks. Bitwa na poduszki, zarządził dyżurny lekarz. Wszyscy chwytają worki wypełnione ludzkimi grzechami, okładają się nimi na oślep. Ciężkie grzechy bolą bardziej. Lekkich nie czuć, ale zostawiają niewidoczne blizny. Po kilku minutach szaleństwo dobiega końca, a „Null” zaczyna swój rytuał. Gdy była dzieckiem, utopiła się w studni. Czasami powraca, wychodzi na światło dzienne i rozdziera duszę „Null”. Nieważne.
Ulubiona zabawa pacjentów, taniec. Przecież wszyscy lubią tańczyć, twierdzi „Waltz of Death”. Powolny marsz z ołowianymi kulami, ciągnącymi się na łańcuchach. Po kwadransie nogi odmawiają posłuszeństwa, a majaczący chór tylko potęguje ból i cierpienie. Brodząc w krwi po kostki, pacjenci tańczą, a raczej pełzają, posyłając przenikliwe spojrzenia w stronę Pana Waltza.
Co robią puszki po piwie na dnie studni? Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. To quiz, odwieczny, nierozwiązany… „Empty Rooms” – nie ma ukrytych i pustych pomieszczeń w tym budynku. A może są? Zagadkowe przejścia, które nigdy nie zostały odkryte. Lament starej szamanki wyznacza kierunek, gdzie wąski przesmyk przechodzi w niewidoczny szkic na górnym sklepieniu.
Rozwiązanie jest na wyciągnięcie ręki. Zegar nieubłaganie tyka, sprężyny drgają, a wahadło uderza i uderza…
„Violate” … Uciekłem. Znalazłem je, ukryte pomieszczenia, to gabinety doktora Waltza. Zgłodniałem. Coś bym zjadł i wypił. Wino będzie idealne. I kotlet. Zza ściany dobiegają okropne jęki. Zaraz, to przecież lalka Null, spogląda na mnie jej oczami. Mdli mnie, muszę się położyć.
Przed snem strawa dla duszy, czyli wieczorna modlitwa i garść prochów. „Cold Signature” i cała koncepcja runęła w mgnieniu oka.
Czy terapia się udała? Nie mnie to oceniać. Powiem krótko, ciężko jest się pozbierać po tygodniowym obcowaniu ze „Spectral”, albumie, który przenika do najgłębszych zakątków ludzkiego mózgu i tam sieje spustoszenie. Strach i przerażenie to początek drogi, która nie będzie łatwa, ale myślę, że warto spróbować.
